Jakub Tanev koordynator do spraw jakości i operacji logistycznych w firmie Indesit Company Polska

Jakub Tanev – już w czasie lat studenckich zaczął planować swoją ścieżkę kariery!

Jakub Tanev pracuje na stanowisku koordynatora do spraw jakości i operacji logistycznych w firmie Indesit Company Polska, wchodzącej w skład Grupy Whirlpool. Chociaż nie studiował logistyki, a studia na kierunku stosunki międzynarodowe wybrał z pasji to pokierował swoją karierą tak, by znaleźć się w tym miejscu. O tym jak wygląda jego ścieżka zawodowa rozmawiała Marta Matyja.

Marta Matyja: To musi być naprawdę ciekawe doświadczenie obserwować połączenie się dwóch dużych firm i bycie częścią tego procesu…

Jakub Tanev: Tak, niewątpliwie jest to sytuacja, która zdarza się raz, może dwa razy w karierze. Muszę jednak powiedzieć, że w kwestii organizacji pracy nie ma większych zmian. Obecnie środowisko, w którym pracujemy jest bardziej międzynarodowe, co jest świetnym doświadczeniem. Na pewno jest ciekawie!

MM: Mimo tego, że jesteś teraz koordynatorem do spraw logistycznych to Twoje studia nie były związane z tą dziedziną?

JT: To prawda. Studiowałem stosunki międzynarodowe i był to kierunek, który wybrałem z pasji, te pięć lat było dla mnie wspaniałą przygodą. Przede wszystkim rozwinęły mnie jako człowieka, a wiedza, jaką zdobyłem, była bardzo interdyscyplinarna. Dzięki temu stałem się osobą otwartą na możliwości i chętną do uczenia się nowych rzeczy. Miałem także okazję do półrocznego wyjazdu w ramach programu Erasmus do Finlandii.

MM: Finlandia nie wydaje się być miejscem, które większość osób wybrałaby na wymianę studencką…

JT: Do wyboru była faktycznie duża liczba krajów, a także kilka większych miast w Finlandii. Pomyślałem jednak, że chciałbym pojechać do miejsca, do którego mój los już mnie pewnie nie skieruje i nie jest jedną z popularnych destynacji. Dlatego też wybrałem małe miasto na północy Finlandii przy granicy rosyjskiej. Pamiętam, że byłem dobrze wyposażony w czterdzieści kilo bagażu, tak aby przetrwać tamtejszą zimę. Faktycznie to była niezapomniana przygoda: małe miasto z prężnie działającym uniwersytetem, jazda na rowerze w goglach, wycieczki za koło podbiegunowe i fantastyczni ludzie z różnych stron świata, z którymi utrzymuję kontakt do dziś.

MM: Czy udzielałeś się w różnego rodzaju inicjatywach studenckich?

JT: Tak, angażowałem się w wydziałową ligę piłki nożnej, która niestety już nie funkcjonuje ku rozpaczy starszych roczników. Mieliśmy dziesięć drużyn, każda licząca około dwunastu osób. Prowadziliśmy stronę internetową, gdzie widniały wyniki meczów, więc wszystko naprawdę dobrze funkcjonowało. Po ukończeniu studiów grałem tam jeszcze przez rok, ale szczerze mówiąc byli tam prawie sami absolwenci, więc można powiedzieć, że liga wydziałowa stała się ligą absolwencką.

Jakub Tanev INDESIT

MM: Wygląda na to, że studia były dla Ciebie wspaniałą przygodą i okazją do rozwinięcia swoich zainteresowań, jednak już w czasie studiów zacząłeś poważniej działać w zakresie logistyki.

JT: Tak, na trzecim roku studiów stwierdziłem, że trzeba coś zrobić ze swoją drogą życiową. Rozpocząłem staż w małej rodzinnej firmie i tam poznawałem wszystko od podstaw. W szczególności zainteresowała mnie logistyka oraz dystrybucja. Udało mi się także odbyć praktyki studenckie w Bułgarii w ramach programu Erasmus. Tuż po ukończeniu studiów trafiłem do firmy DHL Global Forwarding, czyli firmy ściśle związanej z logistyką.

MM: W Twoim przypadku studia były okresem poszukiwań odpowiedniej ścieżki kariery.

JT: Dokładnie. Pracowałem tu i tam, w trakcie wakacji byłem baristą w Londynie, recepcjonistą w bułgarskim hotelu, wszystko miło wspominam. Praca w firmie DHL była moją pierwszą, poważną pracą zawodową, a po roku czasu pojawiła się oferta z firmy Indesit i długo się nie wahałem.

MM: Czym zajmujesz się w firmie i jak wygląda Twój zespół?

JT: Mój zespół jest niewielki, liczy dwie osoby, współpracujemy z działami jakości we wszystkich krajach należących do strefy EMEA. Naszym celem jest usprawnianie łańcucha dostaw wyrobu gotowego. Optymalizujemy procesy, poszukujemy nowych rozwiązań, pamiętając o wysokich standardach jakości. Rola Polski w organizacji jest szczególna. To właśnie z Łodzi, Radomska i Wrocławia pochodzi większość produktów kupowanych przez naszych klientów w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie.

MM: Jednak nie aplikowałeś na tak wysokie stanowisko od razu? Jak wyglądała Twoja ścieżka kariery w firmie?

JT: Najpierw pracowałem w dziale planistycznym. W Łodzi znajduje się dział, który odpowiada za wysyłki międzymagazynowe w całej sieci. Łódzcy logistycy organizują wysyłki z najdalszych zakątków Europy. Każdy z nas odpowiadał za swoje trasy, transport to obszar bardzo dynamiczny, bez wątpienia nie mogłem narzekać na monotonność. Następnie zaproponowano mi samodzielne stanowisko związane z jakością w logistyce, było to bardzo bliskie temu, czym zajmuję się teraz. Obecnie mija już piąty rok pracy w Indesicie, ale w żaden sposób nie czuję wypalenia zawodowego. Ciągle coś się dzieje! Zawodowo wciąż się rozwijam, ponadto mamy wiele ciekawych inicjatyw skierowanych do pracowników naszej firmy. Teraz na przykład przygotowujemy się do maratonu w Koszycach, będącym jednym z najstarszych w Europie. W wakacje toczył się turniej piłkarzyków, zakończony wielkim finałem we Włoszech. Firma dba o pracowników, a dział HR ma dużo pomysłów.

MM: Kiedy mówisz o swojej karierze, wygląda na to, że była ona dobrze zaplanowana. Jak to wygląda teraz?

JT: Do tej pory tak rzeczywiście było i planowałem swoją karierę z dużym wyprzedzeniem. Dla mnie jest niezwykle ważne, aby zacząć myśleć o swojej przyszłości jeszcze podczas studiów. Prawda jest taka, że studia nie przystosowują ludzi do pracy i nie odzwierciedlają potrzeb pracodawcy. Dlatego też tak ważne są dodatkowe aktywności w okresie studiów, odbywanie praktyk, żeby móc potem zdecydować, co tak naprawdę chcemy robić w życiu zawodowym. Ja po uzyskaniu dyplomu zacząłem także studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej na kierunku logistyka, ponieważ chciałem się doszkolić i zdobyć nieco więcej wiedzy teoretycznej.

MM: Pod jakim względem poleciłbyś studia podyplomowe?

JT: Przede wszystkim to świetna okazja do poznania ludzi i nawiązania ciekawych zawodowych kontaktów. Tam nie ma już ludzi z przypadku. Polecam studiowanie na renomowanych uczelniach, gdzie na studia podyplomowe rekrutowane są osoby, które mają związek z branżą. Można się wiele nauczyć już przez samą rozmowę z ludźmi, wymienić się doświadczeniami oraz sposobami jak rozwiązać ten czy inny problem logistyczny. Dla mnie nie była to kwestia uzyskania dokumentu, ale głównie wspaniałe doświadczenie, możliwość poznania ludzi, którzy dużo osiągnęli, co jest niezwykle inspirujące. Warto inwestować w siebie. Dawno temu zrobiłem licencję agenta celnego, która przez wiele lat była nieprzydatna, teraz bardzo pomaga mi w pracy, w tym roku przeprowadziliśmy zmianę obsługi celnej Whirlpool w Polsce. To pokazuje, że zawsze warto się rozwijać i inwestować w siebie.