Opinie (2)

-.- Ocena

Dziwni są ludzie w zachodniopomorskim. Najpierw przyjmują każdego z otwartymi ramionami, a potem traktują jak wroga publicznego. Nie polecam architektury w zachodniopomorskim i pomorskim bo tutaj mają się na ,,lepszy sort", podczas gdy prawda jest nieco inna. Niby wszyscy się tu uśmiechają, niby rozmawiają z człowiekiem jakby mieli z nim konie kraść, a potem kosa w plecy - tacy Krzyżacy w pełnym tego słowa znaczeniu. Lepiej sobie darować.

Student Ocena

Może budownictwo ma się dobrze, ale architektura niestety fatalnie. Studiując na architekturze w Z.U.T. człowiek nie ma nigdy pewności co do załatwienia sprawy - zawsze musi być jakaś niejasna sytuacja, która ostatecznie zawsze jest rozstrzygana na niekorzyść studenta. Dziekan został dziekanem i jego syn jest inżynierem i niebawem pewnie i magistrem - za przeproszeniem za słowo przepraszam. Nie owijając w bawełnę - dożyliśmy takich czasów, gdy uczelnia państwowa zdaje się być chyba prywatną własnością jakiegoś Kowalskiego. Kowalski uważa że jego dzieci przy najgorszych wynikach w nauce muszą mieć koniecznie najlepsze i nieustannie nad tym pracuje by tak było. Nawet gdy dzieci Kowalskich mają w plecy ileś kursów przed obroną pracy dyplomowej - wystarczy jedno słowo i natychmiast są dopuszczone do obrony. A jak się pojawi syn Nowaka, który ma własne biuro, na które musiał wiele lat pracować - czasem fizycznie, na budowie; za komuny tylko partyjni mogli się dalej kształcić lub obejmować prestiżowe stanowiska - by coś osiągnąć w życiu, to Kowalskiemu zaczyna robić się niewygodnie na stołku, który dostał - jak to bywa w Polskiej szkole - po tatusiu czy mamuni. Zapewniam, dzieci Kowalskiego zrobią habilitację szybciej niż obecni wieloletni pracownicy naukowi i dydaktyczni. I Kowalski zaczyna myśleć ,,kurcze, co tu zrobić by ten Nowak nie robił konkurencji mojemu małemu Kowalskiemu... Zresztą co ja myślę! Jakim prawem w ogóle ci śmierdzący Nowakowie mają mieć takie wykształcenie i zawód jak mój mały Kowalski! Przecież my jesteśmy Kowalskimi, przez podwójnie blokowe K! Że też takie nic jak ten Nowak nie padło gdzieś z głodu i musiało dorobić się własnego biura! A teraz jeszcze to - synek Nowaczek! Że też taki umie pisać i czytać - wystarczy mu jedynie w worku pokutnym bić pokłony mojemu małemu Kowalskiemu, nie takiemu chamowi równać się z Kowalskimi! Już mój ojciec, Wielki Kowalski, przebył długą drogę ze wsi Kowalówko do Ministerstwa, gdzie otrzymał specjalne honory od samego Towarzysza Ministra! W ciągu zaledwie roku wykazał się i otrzymał wszelkie niezbędne dokumenty, w tym ukończenia studiów wyższych, oraz został skierowany do bardzo poważnej pracy w Wydziale Budownictwa, gdzie kształcił tych maluczkich, którzy nie rozumieli istoty prawdziwej wielkości, którą wszak rozumiał On...! Później ja przejąłem spuściznę po Ojcu, co rozumie się samo przez się, bez kłopotów kończąc studia. W czasie studiów widziałem wielu, oj wielu, tych zapatrzonych w siebie młodych ludzi, którym wydawało się że byli godni otrzymania dyplomu ukończenia Moich studiów! Jakże się mylili, oj jakże się mylili - pewnie do tej pory nie mają cienia wątpliwości iż trzeba było nie wypełzać ze swojej dziury... Taka płynie nauka z ludzkiej pychy, która pcha go do nauki w Mojej uczelni - nie dla Nowaka nauka. Nauka to Kowalski! I temu małemu Nowakowi trzeba teraz będzie to wszystko wytłumaczyć... Ale jak to zrobić by zrozumiał? To dopiero zagwozdka, jak to zrobić... Wiem! Zrobimy tak - niech się napracuje, zarzucimy go robotą, a później wszystko to niech się pomiesza, pomyli w systemie. No a system, ... System! Z systemem się nie wygra i dlatego wtedy mu napiszemy że jest tuman i dureń, że kłamie że się uczył bo przecież System jasno wykazuje że nie uczył się, bo gamoń jest i gamoniem umrze! I czego nie zrobi w Systemie będzie szereg dwój z góry na dół i z dołu do góry i niech sobie tam pyszczy, ale uczelni wyższej nie skończy - nie to co mój mały Kowalski. Niech więc Nowak zna swoje miejsce w szeregu i lepiej niech się schowa do tej swojej dziury, z której wyszedł. Tak, to jest myśl pyszna i jakże krzepiąca w chwili zwątpienia!..." I jak wymyślił, tak czyni: - nalicza absurdalne różnice programowe Nowakowi, - gdy Nowak już swoje wypracuje, wtenczas na zaś, dorzuca mu jeszcze jakieś nowe różnice programowe, - gdy Nowak się buntuje i składa jakieś podanie, wtenczas, Nowakowi odpisuje się że nic nie można zrobić bo Nowak gamoniem jest i kropka I tak dalej. Oto Z.U.T.