czy warto iść na studia

Czy warto iść na studia?

Od najmłodszych lat jesteśmy zasypywani pytaniami. Jak w szkole? Masz dziewczynę? Dlaczego nie lubisz warzyw? Kiedy zmądrzejesz? Z biegiem lat pytania się zmieniają, stają się coraz poważniejsze, aż w końcu przybierają formę ostateczną: Wybierasz się na studia? Odpowiedź na to pytanie wcale nie należy do najłatwiejszych i nie ma standardowego sposobu, żeby takiego tematu uniknąć.

Na studia można iść, pewnie. Ale po co? Na jaki kierunek? Czego oczekuję od studiów? Co mają mi dać? Czy dzięki studiom można znaleźć dobrą i ciekawą pracę? Czy studia to tylko „papier”? Warto wreszcie rozwiać wątpliwości, zrobić dokładny bilans i jasno odpowiedzieć na pytanie: „Czy warto iść na studia?”

Nie trzeba być przesadnie bacznym obserwatorem, by zauważyć, że rzeczywistość się zmienia; gospodarcza, kulturalna, obyczajowa. Wszelakie zmiany rodzą pytania, wątpliwości, nowe rodzaje myślenia, nowe rodzaje postępowania. Wiemy też dobrze, że historia lubi zataczać koło, więc kto wie, czy standardy obowiązujące trzydzieści lat temu nie powrócą za chwilę i nie staną się wyznacznikiem w jakiejś dziedzinie. Skąd taki wywód? Bo ze studiami bywa podobnie.

Studia i wyższa edukacja to temat zawiły. Wiele młodych osób było utwierdzanych w przekonaniu, że wykształcenie przekłada się na pracę i zarobki, czyli im wyższe wykształcenie posiadasz, tym więcej zarabiasz. I tutaj pojawia się pierwsza wątpliwość, gdyż nigdy nie było, nie jest i nie będzie to regułą. Ukończenie studiów nie równa się zdobyciu ciekawej pracy i pensji, po której pojawia się szeroki uśmiech na twarzy. To mit, kłamstwo. Między innymi dlatego, ważne jest jakie studia wybieramy, dlaczego je wybieramy i jakie nadzieje z nimi wiążemy.

Myśląc o studiach należy postawić sobie kilka pytań: Po co chcę iść na studia? Czego chcę się na nich nauczyć? Czy chcę zdobyć wykształcenie, na które jest zapotrzebowanie na rynku pracy? Czy chcę iść na studia, aby rozwinąć swoje zainteresowania? Ktoś powie, że odpowiedzi i pomysły na życie mogą być jasno sprecyzowane, a rzeczywistość i tak wszystko skonfrontuje. I ten ktoś będzie miał racje. Dlaczego? Ponad połowa Polaków nie pracuje w wyuczonym zawodzie. Czyli, na przykład, pan Kazimierz ukończył studia na kierunku Geografia, a pracuje w firmie ubezpieczeniowej, a pani Gabrysia, będąca absolwentką Dziennikarstwa zajmuje się strzyżeniem psów.

Z badania Millward Brown, wynika, że 53 % Polaków pracuje na stanowisku, które nie łączy się z ich wykształceniem. Jednocześnie, 75 % ankietowanych uważa, że wykształcenie kierunkowe pomaga w znalezieniu pracy, a ponad połowa zmieniłaby profil nauki, gdyby tylko mogła. Taka sytuacja w głowie młodego człowieka może zrodzić kolejne pytania. Jedno może brzmieć następująco: „Po co mi studia, skoro i tak będę robił co innego?” Patrząc na powyższe wyniki pytanie zdaje się być zasadne. Ale studia to nie tylko podręczniki, notatki, ćwiczenia, laboratoria, wykłady, profesorowie. To – i jest to naprawdę bardzo ważny argument – najciekawszy, najbarwniejszy i najweselszy okres w życiu człowieka. Dlaczego? Bo jest dorosły, może robić co chce, a w dodatku w towarzystwie ludzi do siebie podobnych, tak samo pozytywnie zakręconych.

Studia to czas, w którym rodzą się najfajniejsze pomysły i najciekawsze projekty. Studia to czas, w którym rodzą się najtrwalsze przyjaźnie, a nawet największe miłości. Studia to także najlepsze imprezy, gdyż bez nakazu powrotu o 22 i ewentualnego szlabanu na komputer za dotkliwe spóźnienie. Studia to rozkwit. I jeśli komuś niespieszno do książek i ławek to niechaj ten argument przekona go, że bycie żakiem to fantastycznie spędzony czas.

Wracamy na ziemię. Prawie każdy zna choć jedną osobę, która poszła na studia bez przekonania i pomysłu, czyli poszła na studia „bo tak”. To błąd. Studia powinny być pewnym preludium, początkiem do czegoś większego co jedni nazywają karierą, inni pracą, a jeszcze inni działalnością zawodową. Gdy myślałem o podjęciu studiów dziennikarskich wyobrażałem sobie siebie za kilka lat; rano prowadzę audycję w radiu, potem biegnę do redakcji prasowej, następnie jadę do studia telewizyjnego, a pod koniec dnia siadam do laptopa, by napisać nowy felieton. Czy to dziwne, bądź śmieszne? Nie. Idąc na studia warto myśleć o przyszłości, gdyż dzięki temu można z nich wynieść znacznie więcej, a nasze marzenia będą motorem do działania. Niestety, są ludzie, którzy idą na studia, bo „tak robią inni”, „bo rodzina oczekuje”, „bo nie mam co ze sobą zrobić”, „bo będę miał papier”, „bo Stefan poszedł, to ja też”. To chyba najgorszy powód pójścia na studia- szeroko rozumiana nuda i brak jakichkolwiek zainteresowań i oczekiwań. Studia z przymusu, osobistego bądź społecznego, to kompletna strata czasu.

No, dobrze – ale co jeśli , po prostu, nie chcę iść na studia? Czy jestem skazany na bezrobocie, zawodową czarną dziurę i zbieranie puszek? Oczywiście, że nie. Na nic nie ma reguły. Natomiast – a jest to szalenie istotne – można nie mieć wyższego wykształcenia, można nie posiadać dyplomu ukończenia studiów, ale należy mieć umiejętności oraz pojęcie o tym, co się robi. Inaczej będzie się maleńką, niewidoczną kropką na rynku pracy. I tej teorii można przyznać rację. Ważniejsze są umiejętności, wiedza, doświadczenie i zapał od uzyskanego dyplomu. Wyjątkiem jest – co chyba oczywiste – medycyna, gdyż chyba nikt nie chciałby operować sobie śledziony „u Waldka”, który wszystko potrafi i od dwudziestu lat pracuje jako złota rączka (sufity podwiesza, to śledziony nie zoperuje?!).

W początkowych słowach tego artykułu była mowa o stworzeniu bilansu, a więc opowiadaniu się „za” i „przeciw” w temacie pójścia na studia.

ZA: zdobycie wykształcenia, większa szansa na znalezienie pracy, trening umysłu, rozwijanie zainteresowań, poznawanie nowych zagadnień, poszerzanie słownictwa, poznawanie nowych ludzi, zniżki na komunikację miejską, juwenalia.

PRZECIW: egzaminy, kolokwia, zaliczenia.

Z której strony by nie patrzeć bilans wychodzi jednoznaczny. Warto iść na studia! Ale – z potrzeby realizacji własnych marzeń i pomysłów, z myślą o przyszłości, z wiarą o wykonywaniu zawodu związanego z wybranym kierunkiem kształcenia. A jeśli nie chcemy iść na studia, to i tak skupmy się na sobie, na własnym rozwoju, na własnych pomysłach. Szukajmy, sprawdzajmy, zadawajmy pytania, czytajmy – doskonalmy siebie samych.

W Internecie znajdziemy wiele filmów, w których bohaterowie starają się odpowiedzieć na to palące pytanie. Problem w tym, że są to osoby, które są dopiero na pierwszym roku studiów, bądź nie studiują w ogóle, zatem, przyznajmy szczerze – nie wiedzą o czym mówią.

Warto iść na studia, bo warto w siebie inwestować. Warto się uczyć i warto trenować swój mózg. Warto pracować nad sobą. Poza tym, osoby studiujące mają większe powodzenie u płci przeciwnej.

Jeszcze dwadzieścia pięć lat temu w Polsce było ok. czterystu tysięcy studentów. Teraz jest ich prawie półtora miliona. A jakie kierunki studiów są najpopularniejsze? Niesłabnącym zainteresowaniem cieszą się: prawo, medycyna, informatyka, ekonomia, pedagogika, zarządzanie, automatyka i robotyka, budownictwo, architektura, administracja, finanse i rachunkowość, mechanik i budowa maszyn, dietetyka, psychologia. 

 

 


 

Komentarze (1)

Student1 odpowiedz

Ten artykuł nie jest obiektywny. Jest przeklamany. Niby autor próbuje pisać obiektywnie ale koniec końców wypisuje tylko w minusach: "kolokwia, egzaminy" a do plusów rozpisuje się o rzekomym beztroskim życiu studentów. Warto też zwrócić uwagę na sytuację finansową studentów. Pieniędzy nie mają, muszą kombinować na różne sposoby, dorabiać przez to mają mało czasu na naukę, ciągle zmęczeni praca studia praca studia. Jedyne co od życia to "odcina" na imprezie z nowymi znajomymi. Trochę mało to ambitne opisywać słów to beztroskie mają życie studenci, chociaż takie kolorowe nie jest. Studenci albo ciągną hajs od rodziców co jest według mnie żałosne w dodatku że no przecież są młodzi to imprezy bo studia to fajny okres. Ludzie serio jesteście na tyle nie dojrzali że cieszcie się faktem że będziecie mogli sobie imprezowa i studiować za hajs rodziców. Wiadomo są też Ci co mają stypendium ale muszę się bardzo napracować na to lub być bardzo zdolnymi ale większość bierze pieniądze od rodziców. Mam nadzieję że osoby które ten artykuł przeczytają zauważa ten rażący brak obiektywizmu i znają realia studiów. Uprzedzam hejty, nie jestem zazdrosny tylko ziirytowal mnie ten artykuł który nie pokazuje całej prawdy. Pozdrawiam i życzę mądrych decyzji